Trening Psychologia Odżywianie

Marzy Ci się piękna sylwetka? Pragniesz siły i zdrowia? Dobrze trafiłeś !

Nazywam się Maciej Krysiak, jestem trenerem personalnym. Kobiety korzystają z mojej pracy aby schudnąć i pięknie wyglądać. Wspólne treningi przynoszą widoczne efekty oraz satysfakcję.

Praca z mężczyznami, to przede wszystkim kształtowanie siły. Silne ciało, daje pewność siebie. Regularne treningi są niezbędne byś poczuł się dobrze we własnej skórze. Nie czekaj. Działaj.

Trener Personalny Maciej Krysiak

Co mogę dla Ciebie zrobić ?

Praca nad wyglądem

Potrzebujesz pomocy w treningu? Nie wiesz jak zacząć? Żaden kłopot. Jestem dla Ciebie, aby Twoje plany nabrały kształtów. Zadzwoń i umów się na spotkanie.

Egzaminy sprawnościowe

Decydujesz się na zmianę pracy lub uczelni? Moja pomoc znacznie zwiększa Twoje szanse na sukces. Zrób wszystko aby sobie pomóc.

Więcej przydatnej wiedzy

Znajdziesz na tej stronie kilkadziesiąt artykułów, które dotyczą treningu, diety i zdrowia. Czytaj i poznawaj, jeśli coś wzbudzi Twoją ciekawość zostaw komentarz, będzie mi bardzo miło.

trening

Twój pierwszy trening z trenerem personalnym

21 komentarzy - potrzebujesz 5 min na lekturę tego posta

Blog

efektytrener

Po jakim czasie treningi personalne przyniosą efekty?

Czekasz na pierwsze efekty treningów personalnych ? Chcesz aby pojawiły się jak najszybciej ? Dowiedz się kiedy spełnią się Twoje oczekiwania.

dietysiłasukces

Pierwszy trening z trenerem personalnym

Pierwszy trening to początek relacji trener-klient. Taki trening jest wymagający dla obu stron, bo jesteście się nie znacie. Jak sobie pomóc ?

dietymetabolizm

Polifenole, skala Orac i co jeść żeby nie stracić zdrowia?

Podsumowanie: Dieta bogata w polifenole bardzo korzystnie wpływa na zdrowie. Skala Orac to spis produktów bogatych w polifenole. Jeśli będziesz zjadał warzywa, owoce i przyprawy

dziecko
diety

Polskie dzieci tyją na potęgę

Podsumowanie: Polskie dzieci tyją jak żadne inne w Europie. Jak możemy im pomóc ?Czy potrzebna jest strategia globalna czy lokalna ? Co możesz zrobić w

warzywa
dietydługowieczność

Alternatywa dla postu przerywanego

Jeśli nie możesz stosować postu przerywanego, a korzyści z jego stosowania umykają Ci bokiem jest alternatywa. Niektórzy ludzie z różnych przyczyn nie chcą lub nie

laboratorium
mózgumysł

Trening uczyni Cię bardziej wytrwałym

Czy możliwe jest, że zwyczajny trening fizyczny uczyni Cię bardziej wytrwałym? Zastanówmy się przez chwilę ,czy możliwe jest że uprawianie sportu daje Ci szansę aby

motywacjatrener

Motywacja od trenera personalnego

Podsumowanie: Trener personalny powinien być jak najbardziej motywujący dla swojego klienta.  Bywają dni gdy jest to trudne zadanie tym niemniej wiele zależy od Ciebie i

trener personalny
treningwytrzymałość

Czy trening w upale jest możliwy?

Podsumowanie: Trening w upale jest możliwy i bezpieczny gdy zachowasz ostrożność. Kilka strategii postępowania pomoże Ci przechytrzyć wiatr wiejący z Sahary. Jeśli zastanawiacie się czy

motywacjasukcestrening

Najlepszy trening na świecie, czyli jaki?

Podsumowanie: Czy istnieje najlepszy trening na świecie? Odpowiedź znalazłem zupełnie przypadkowo, tam gdzie się jej zupełnie nie spodziewałem. Pytanie o najlepszy trening To trudne pytanie

FAQ

Kiedy zobaczę efekty treningów?

Niektóre efekty widać praktycznie od razu, satysfakcja z wykonanego treningu, poprawa humoru i więcej energii po przebudzeniu zauważysz błyskawicznie. Utrata tkanki tłuszczowej i wzrost siły to niestety kilka lub kilkanaście tygodni ćwiczeń.

Ile razy w tygodniu trzeba trenować z trenerem?

To zależy od możliwości czasowych i finansowych klienta. Trener personalny nie może i nie powinien nakazywać ile treningów klient ma z nim wykonywać w tygodniu.

Co mam wziąć na pierwszy trening?

Należy wziąć ze sobą wygodne sportowe ubranie, obuwie oraz ręcznik i butelkę wody.

Czy powinienem się bać pierwszego treningu bo może być dla mnie za trudny?

Pierwszy trening z reguły bywa za lekki. Wynika to z tego, że większość osób trafia na zajęcia po dłuższym braku aktywności. Poza tym pierwszy trening służy określeniu stopnia sprawności trenującego.

Kto może i powinien skorzystać z trenera personalnego?

Nie ma w tej sprawie żadnej reguły. Bywa, że o pomoc proszą sportowcy amatorzy, którzy utknęli w martwym punkcie. Z drugiej strony klientami zostają również osoby, które praktycznie nigdy nie były aktywne fizycznie.

Czy treningi z trenerem personalnym wymuszają stosowanie diety?

Absolutnie nie. Oczywiście efekty treningów są wtedy dużo lepsze ale decyzja w tym temacie zostaje podjęta przez klienta.

Już jesteś zmęczony ?

Maciej Krysiak Trener personalny

Teoria fizjologii zmęczenia mięśni autorstwa Archibalda Hilla mówi, że możemy wykonywać ruch dopóki nie skończy się tlen albo paliwo mięśni lub nie dojdzie do krańcowych uszkodzeń mięśni, wskutek nagromadzenia metabolitów takich jak kwas mlekowy. Pytanie małe, czy to na pewno prawda ?

Stara teoria zmęczenia mięśni

Pan Archibald Hill za swoją pracę dotyczącą fizjologii mięśni dostał nagrodę nobla. Było to w roku 1923. Od tamtej pory w pojmowaniu wysiłku niewiele się zmieniło. Aż do niedawna. Stara teoria zakładała, że wraz z rosnącym wysiłkiem, ilość włókien zaangażowanych w ruch, rośnie. Na pierwszy rzut oka wydaje się to logiczne, skoro w innych włóknach brakuje paliwa lub są zakwaszone kwasem mlekowym. Jednak coś wskazuje, że nadchodzi nowe…

Nowa teoria zmęczenia mięśni

Krzewicielem nowej wiedzy i nowej teorii wysiłku mięśni jest profesor  Tim Noakes, fizjolog sportu z Uniwersytetu Kapsztadzkiego. Badania jego zespołu zaprzeczają teorii Hilla, co zresztą nie dziwi, jeśli spojrzeć na zagadnienie świeżym okiem.  Kolarze badani przez Noakes’a wraz z narastającym zmęczeniem angażowali coraz mniej włókien mięśniowych, a kończąc trening w wyniku całkowitego jak twierdzili opadnięcia z sił, pracowali mniej niż 50% swoich włókien. Jest to obserwacja całkowicie odwrotna do tej , która wynika z klasycznej teorii.

Jak Tim Noakes tłumaczy ustalenia swojego zespołu badawczego? Twierdzi on, że nie męczymy się dlatego, że kończy się paliwo lub nasze mięśnie są zmęczone, tylko dlatego że nasz mózg decyduje o zachowaniu sił na później. Profesor z Kapsztadu wprowadza w swoich pracach pojęcie „centralnego regulatora”, który ma sterować naszym poczuciem zmęczenia. Noakes tłumaczy, że taki system wyewoluował w celu ochrony człowieka, co zasadniczo nie jest żadnym zaskoczeniem. Wszak wszystko co wyewoluowało, było najlepszym przystosowaniem na danym etapie rozwoju gatunku.

Przystosowanie do zmęczenia mięśni

Czemu miałby służyć system, który zawczasu, znacznie wcześniej, wpływa na Ciebie w taki sposób, że nie masz siły nic więcej zrobić ? Wbrew pozorom, to banalnie proste. Takie przystosowanie służy przeżyciu. Wyobraź sobie sytuację, że za każdym razem gdy czujesz się naprawdę zmęczony wysiłkiem, nie możesz wykrzesać z siebie sił, aby pobiec jeszcze trochę albo podskoczyć jeszcze kilka razy ? Prawdopodobnie już dawno bylibyśmy pożarci przez większe zwierzęta lub zginęlibyśmy od konkretnych zagrożeń, pożarów, walk plemiennych i innych niedogodności.

Na czym zatem polega trening według profesora  Tima Noakesa ? Na kształtowaniu cech motorycznych, czyli usprawnianiu mięśni oraz na nauce „centralnego regulatora” czyli naszego układu nerwowego, że poziom zmęczenia na  którym możesz się znaleźć nie jest dla Ciebie zagrażający. Układ nerwowy w ten sposób uczy się, że następnym razem możesz zmęczyć się bardziej i nic Twojemu organizmowi się nie stanie. Według profesora bardzo dobrym sposobem trenowania układu nerwowego są interwały, ponieważ po intensywnym okresie następuje okres łagodny, co daje „centralnemu regulatorowi” informacje, że nic złego się nie przydarzyło.

Wnioski dla trenujących nasuwają się same: co jakiś czas zrób na treningu więcej niż Ci się wydaje, że jesteś w stanie.

 

 

Nigdy nie mocz swoich orzeszków

Maciej Krysiak Trener personalny

Podsumowanie: Czy warto moczyć orzechy przed jedzeniem? Badania, które tego dowodzą były wykonane na zwierzętach. Fityniany zawarte w orzechach są zdrowe.

Kilka lat temu przeczytałem w jakiejś książce o diecie Paleo, że przed jedzeniem należy moczyć orzechy przez kilka godzin w czystej wodzie. Wydawało mi się to dziwne, ale zapytałem znajomą panią dietetyk i dowiedziałem się że takie moczenie zmniejszy udział fitynianów w orzechach. Fityniany miały być substancją antyodżywczą, zmniejszającą wchłanianie minerałów. W uproszczeniu samo zło dla organizmu. Przejąłem się. Myślałem kilkanaście miesięcy, bo nie mogłem pojąć, jak to możliwe aby człowiek żyjący kilka może nawet kilkadziesiąt tysięcy lat temu, w epoce  poprzedzającej powstanie grup zbieracko-łowieckich, moczył swoje orzechy i ziarna przed zjedzeniem ??? Jakoś mi to nie pasowało, ale wiem, że na pewno jakiś uczony mógłby mi to wyjaśnić J

Eureka. Mniej więcej rok temu, gdy przestałem jeść produkty pochodzenia zwierzęcego, wpadła mi w ręce przebogata w treść książka, która wyjaśniła mi powyższe zagadnienie. Więc jak to jest z tymi orzechami kąpiącymi się w szklance?

Nigdy nie mocz orzechów przed zjedzeniem. Bo…. Badanie, które miało do tego zachęcać zostało przeprowadzone w 1949 roku na psach…Faktycznie, dieta bogata w fityniany powodowała odmineralizowanie kości psich szczeniąt. Ale nie ludzi ! W ludzkich organizmach, ta substancja wykazuje szereg pozytywnych działań. Fityniany czyli sole kwasu fitynowego  neutralizują w organizmie nadmiar żelaza pochodzącego z diety. Nadmiar, który może powodować zwiększoną liczę rodników hydroksylowych, czyli cząsteczek, które występując w nadmiarze przyspieszają starzenie organizmu i choroby degeneracyjne.

To w końcu jak jest ? Moczyć czy nie moczyć ? 12 godzinna kąpiel dla orzeszków ? Nigdy w życiu !!! Obecne w orzechach, ziarnach i strączkach fityniany są mega ważne dla każdego z Was ponieważ:

hamują wzrost praktycznie wszystkich rodzajów komórek nowotworowych, dzięki kumulowaniu się w komórkach nowotworowych i upośledzaniu ich odżywiania naczyniami włosowatymi

– neutralizują nadmiar żelaza

– mineralizują kościec

 

 

 

Źródło: Dr Michael H.Greger „Jak nie umrzeć przedwcześnie” Warszawa 2017, str 66-68.

Gotu kola naprawdę daje radę

Maciej Krysiak Trener personalny

Od bardzo dawna lubię korzystać z dobrodziejstw ziół w suplementacji treningowej. W tym temacie wykazuję znaczną wrażliwość na działanie roślin, więc zawsze chętnie korzystam z dobrodziejstw natury. Dzisiejszym bohaterem mojego postu jest Gotu kola. Prawidłowa nazwa opisywanej rośliny to Wąkrota azjatycka.  Zielona roślinka rośnie naturalnie  w obszarze zgodnym z nazewnictwem. Obecnie hodowana jest wszędzie tam, gdzie zechce rosnąć, bo rynek światowy pożąda produktów, które dają efekty takie jak Gotu kola. W wielu miejscach możecie przeczytać  co dokładnie wchodzi w skład substancji aktywnych tej rośliny (między innymi azjakozydy), ja skupię się przede wszystkim na działaniu.

Zacznę od tego, że Wąkrota uznawana jest za adaptogen. To moja preferowana kategoria roślinna, bowiem adaptogeny  pozytywnie wpływają  na całościowe funkcjonowanie ludzkiego organizmu (przykładem jest Żeń-szeń). Oczywiście każda roślina nazywana adaptogenem, ma określony profil skuteczności. W przypadku Gotu koli  jest to oddziaływanie  na układ nerwowy. Jest to wpływ pobudzający, neurotwórczy oraz neuroprotekcyjny. Byłem bardzo zadowolony z efektów jakie dawała mi ta mała roślinka, dlatego chętnie dzielę się z Wami moimi doświadczeniami.

Jak stosowałem to sprytne ziółko? Wrzucałem do garnuszka ze świeżo przegotowaną wodą (około szklanka wody) odważony 1 gram ziela Wąkroty  i parzyłem przez 20-30 min. Następnie przelewałem przez sitko do kubeczka i wypijałem. Smak naparu jest ziołowy, trudno znaleźć jakąś dominującą nutę smakową. Pół godziny później zdecydowanie poprawiała się moja koncentracja, miałem spory słowotok i chęć działania. Efekt utrzymywał się na stałym poziomie przez 3-4 godziny. Co ważne zarówno wejście w stan pobudzenia jak i zejście z niego odbywało się niezauważenie.  W moim przypadku skuteczność naparu była bardzo duża, bez wątpliwości daję 5 na 6 punktów.

 

Zacznij tam gdzie jesteś

Maciej Krysiak Trener personalny

Legendarny tenisista i działacz społeczny Artur Ashe, powiedział „ Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz ”, a mnie zawsze fascynowali  ludzie, którzy zaczynali przygodę z nartami od kupna najdroższych gogli, kombinezonu i kijków. Oczywiście narty też  mieli bardzo profesjonalne. Znałem również osoby, które naukę gry w bilard kwitowały zakupem skręcanego kija. Nigdy nie rozumiałem takiego podejścia. Prawdę mówiąc gardziłem i gardzę takim podejściem. Kuty miecz samurajski należy się mistrzowi a nie uzurpatorowi.

Jaki ma to związek z treningiem? Wbrew pozorom bardzo prosty. Możesz zacząć trenować w każdych warunkach oraz w każdym miejscu. Parafrazując słowa Artura Ashe zacznij teraz, użyj swojego ciała i umysłu, zrób to możesz zrobić.  Aby trenować nie musisz zapisywać się do modnego klubu fitness. Nie potrzebujesz Reeboków na stopie ani skarpetek kompresyjnych na kostkach. Nie musisz spotykać się z dietetykiem. Nie potrzeba Ci suplementów. Musisz tylko wstać.

Jestem mistrzem nicnierobienia i odkładania spraw na później. Mam doktorat ze znajdywania wymówek i wielokrotnego przemyśliwania spraw, które są tak proste, że nawet w przedszkolu mojej córki znaleziono by kilka rozwiązań. Ale nawet ja wiem, że aby ćwiczyć nie potrzebujesz niczego oprócz swojego ciała. Nie potrzebujesz nad nim nawet jakiejś kosmicznej kontroli. Wystarczy, że możesz się trochę ruszać.

Powodzenia, ja w Ciebie wierzę.

Anatomia jogi

Maciej Krysiak Trener personalny

Podsumowanie: Jeśli szukasz książki do jogi, która poszerzy Twoje horyzonty i jest świetnie napisana, to nie mogłeś lepiej trafić.

Większość książek o jodze jest bardzo podobna do siebie. Jest nazwa ćwiczenia, zdjęcie, opis wykonania i podsumowanie, które mówi co dobrego zrobi nam to ćwiczenie. Tylko tyle i aż tyle. Oczywiście są pozycje lepsze i gorsze. Od broszurowych dodatków do „Pani domu” po klasyczne pozycje B.K.S Iyengara. Każda z tych książek jest niestety podobna do siebie, dlatego, ta która będzie inna, zyskuje na znaczeniu.

Pozycja „Anatomia hatha jogi. Podręcznik dla uczniów nauczycieli i praktykujących” Davida Coultera jest inna. Jest nie tylko inna, jest doskonała. Jednak zrozumcie mnie dobrze. Doskonałość tej książki nie polega na tym że ma wspaniałe zdjęcia i opisy asan. Bo zasadniczo tego jest w niej nie znajdziecie. Zdjęcia wyglądają jak z lat 80-siątych a opisy asan są jakby trochę za mało techniczne. Ta książka jest przede wszystkim wytłumaczeniem sensu jogi z punktu widzenia profesora anatomii.

Niezmiernym atutem jest to, że autor posługując się specjalistycznym językiem, prowadzi czytelnika za rękę po każdej stronie. Nie trzeba wiedzieć nic o anatomii a i tak wszystko da się zrozumieć dzięki prostemu, rzeczowemu językowi. Chciałbym abyście dobrze mnie zrozumieli-książka jest bardzo ale to bardzo specjalistyczna. Aczkolwiek autor drobiazgowo wyjaśnia każde pojęcie anatomiczne i czyni to tak dobrze, że nie ma problemu ze zrozumieniem zagadnień.

Polecam książkę każdemu ćwiczącemu jogę oraz instruktorom jogi, fitnessu, kulturystyki itd. Bardzo przystępnie napisana, z niesamowicie szerokim zakresem wiedzy, tłumaczy jak zbudowane i jak działa ludzkie ciało w ruchu.

 

Co znajdziecie w środku ?

 

-prawie pięćset stron tekstu

-kilkaset zdjęć asan

-kilkadziesiąt rycin specjalistycznych dotyczących anatomii

-indeks ćwiczeń

-indeks terminów anatomicznych

-słowniczek

Dla mnie 6 punktów na 6. Doskonała

 

Jedyny problem z tą książką jest taki, że trudno ją kupić. Co kilka lat jest wznawiana w niewielkim nakładzie, a wtedy koniecznie trzeba ją kupić. Innym rozwiązaniem jest śledzenia aukcji internetowych. Być może właśnie jej trudna dostępność pokazuje jak wiele jest warta…

Siła roślin

Maciej Krysiak Trener personalny

Odkąd bywam na siłowni, czyli jakieś 25 lat, regularnie słyszę, że warzywa i owoce w diecie trenującego to głupota. Przecież liczy się tylko białko, węgle i trochę tłuszczy. Jeśli masz dobrze skomponowane makroskładniki, to wszystko ułoży się samo. Będziesz piękny, zdrowy i silny. Metabolizm będzie hulał, że hej. Czy przy takich założeniach, jest jakiekolwiek miejsce na warzywa i owoce, a tym miejscem nie jest koszyk zakupowy zniewieściałego weganina? Lata temu odebrałem podstawowe wykształcenie kulturystyczne, które można określić w prostych słowach „chrzanić warzywa-przecież od nich nie rośnie”. Teraz jednak zapytam, czy aby na pewno?

Roślinne składniki w suplementach

Może nie zorientowałeś się do tej pory ale, w składzie znacznej ilości suplementów występują składniki pochodzenia roślinnego.

Nie zauważyłeś? To patrz:

-ekstrakt z owocu palmy sabalowej, ekstrakt z nasion kozieradki, ekstrakt z kory muira puama, ekstrakt z korzenia pokrzywy, maca, likopen z pomidorów, Panax Ginseng, gamma oryzanol, wyciąg z kory i igiełkowate liście Pinus sylvestris

To oczywiście tylko kilka związków pozyskanych z roślin.  Jest ich znacznie więcej i z pewnością najbliższe lata przyniosą kolejne odkrycia w tej dziedzinie. Należy oczywiście zdawać sobie sprawę, że przemysł odżywkowy, nie ma pieniędzy na rzetelne badania składników pochodzenia roślinnego. Na szczęście pieniądze i motywację ma przemysł farmaceutyczny. Według niektórych szacunków 40 % lekarstw stworzonych w ostatnich 20 latach to lekarstwa powstałe z badań i obserwacji roślin. No dobrze powiecie, ale czy istnieją jakieś codzienne korzyści dla trenujących płynące z roślin.

Regeneracja dzięki roślinnym składnikom

Poza bardzo pozytywnym wpływem na funkcjonowanie całego organizmu, na pierwszy rzut wysuwa się to, że jedząc dużo roślin będziesz się łatwiej regenerował. W wyniku treningu w Twoich mięśniach zalega kwas mlekowy, który jest produktem przemiany materii. W zwiększonej ilości powstaje po znacznym wysiłku fizycznym. Jeśli zjadasz duże ilości roślin, Twoje nerki dużo łatwiej poradzą sobie z usuwaniem produktów przemiany materii, ponieważ nie będą tak mocno zaangażowane w neutralizowanie kwaśnego odczynu białek pochodzenia zwierzęcego. Konsekwencją tego mechanizmu będzie możliwość intensywniejszych i częstszych treningów.

Lepsze trawienie dzięki roślinnym składnikom

Może nie zastanawiałeś się do tej pory, jak pokarm przechodzi przez Twój układ pokarmowy, ale zaręczam, że kluczowym składnikiem zdrowego trawienia jest błonnik. To właśnie on wzmaga perystaltykę jelit i jest pożywieniem dla bakterii, które żyją w Twoich jelitach.  Jeśli myślisz, że błonnik jest składnikiem białek, to poczytaj więcej o makro składnikach pokarmowych, bo potrzebna Ci wiedza. A wiedza jest tak, że błonnik występuje tylko w roślinach. Im twardsze elementy roślin, tym więcej mają błonnika. Nie jesz błonnika-nie przepychasz pokarmu przez soje jelita. Nie przepychasz, to nie wchłaniasz. Nie wchłaniasz, to nie masz we krwi itd.

Dorośnij. Opychaj się warzywami i owocami. Jedz ziarna. Jedz zioła.

Jak znowu być przegranym

Maciej Krysiak Trener personalny

Co roku zaczynasz z pełnym entuzjazmem. Masz marzenie, cel, motywację i determinację. 30 dni później, nie masz już nic. A zatem co dzieje się między dniem pierwszym i ostatnim? Dlaczego jesteś w stanie z uśmiechem na ustach pogrzebać swoje marzenia w ciągu 30 dni i czuć się z tym całkiem dobrze?

Sprawa zaczyna się mniej więcej tak. Zbliża się koniec roku. Niedługo Sylwester. Od paru dni myślisz sobie: „od nowego roku przestaję palić”. Sylwester mija, a Ty oznajmiasz osobom w swoim otoczeniu, że koniec z fajkami. Przez pół dnia jest zupełnie luźno-przecież jesteś silnie zmotywowany. Dasz radę, przecież to Ty zawsze rządziłeś tym nałogiem. A właściwie to nawet nie był żaden nałóg. Paliłeś bardziej dla zabawy niż z jakiegoś innego powodu. Zawsze uważałeś, że to taki rodzaj społecznej przepustki do grona dorosłych albo jakaś zabawa z czasów liceum. Po prostu pozostałość. Teraz postanowiłeś pozbyć się tego ogonka i dlatego od rana nie palisz. Około 23 poczułeś, że nie będzie aż tak łatwo, ale przecież nie będzie też wcale trudno. Zasnąłeś. Jest ranek, może kawa i papieros???

Nie, nie ma już papierosa. Zjadasz więc marchewkę. Ma Ci zastąpić papierosa. Marchewka jest dosyć smaczna, też wkłada się ją do buzi a do tego jest jeszcze zdrowa. Przyda się za te wszystkie papierosy palone latami. Biegniesz do pracy. W robocie właśnie pół biura zjada śniadanie i rozmawia o mozolnie zbliżającym się weekendzie. O, kilka osób idzie na papierosa. Ale Ty nie możesz iść z nimi, przecież już nie palisz. Nie wolno Ci. Na własne życzenie wykluczyłeś się z klubu palacza. Ale co tam. Przecież masz marchewki. W pracy kilka razy obejrzałeś film o sportach ekstremalnych na youtube. Teraz też będziesz mógł tak fikać, bo przecież już nie palisz. Trochę smutno, że chłopaki chodzą sobie na petka, a Ty gnijesz przed swoim ekranem, ale na szczęście masz jeszcze kilka marchewek. Praca na dzisiaj skończona. Wracasz autem do domu a tu niestety korek. Kurde, już 20 min dłużej wracasz na chatę. Zapaliło by się. O fuck nie masz już marchewek…

No dobra, jesteś kłębkiem nerwów, ale dotarłeś wreszcie do domu. Około 20 wpadnie dwóch kumpli obejrzeć film i wypić piwko.  Wpadli przed 21. Już samo czekanie na nich było walką z chęcią zapalenia, ale nadal jesteś zmotywowany, więc po prostu obejrzałeś wiadomości. Przyszli trochę spóźnieni, bo w monopolowym nie było waszych ulubionych marlborasków i skoczyli na stację. Przekazali Ci tę informację, bo tak jakby zapomnieli, że Ty nie palisz. Stoją sobie w przerwie filmu u Ciebie na balkonie i ćmorają petka, a Ty jak ostatni głąb siedzisz na kanapie i gorliwie na nich czekasz, wmawiając sobie, że nie chce Ci się jarać. Poszli wreszcie.

W podobnym tonie dotrwałeś do piątkowego wieczoru zajadając swoje marchewki. W pracy trochę sobie z Ciebie stroili żarty, że niby jakiś królik jesteś, ale co tam, najważniejsze, że nie palisz. Wieczorkiem imprezka w pubie. Siedzisz z koleżkami przy piwku pogrywając w bilard. Jest miło. Znikąd pojawia się pomysł, żeby napić się wódeczki.  Po trzeciej kolejce, jeszcze przed północą zaczynasz myśleć, że w sumie jeden papieros to przecież nic takiego, w końcu nie paliłeś przez 5 dni. Jeszcze nie wiesz, że do rana wypalisz prawie pół paczki a przed przyszłą środą znowu będziesz palił. Byłeś bohaterem przez 5 dni, później byłeś prawie bohaterem jeszcze przez 3 dni. Możesz sobie pogratulować. Właśnie po raz kolejny przegrałeś.

Brzmi znajomo ? Nie ważne, czy chodzi o palenie, picie, trenowanie, naukę gry na gitarze czy pilnowanie diety-zazwyczaj kończy się szybko i boleśnie. Żeby wylizać sobie ranę, stosujemy każdy znany nam mechanizm obronny. Zaprzeczamy, racjonalizujemy, kłamiemy lub usprawiedliwiamy.

Jeśli zdarzyło Ci się kiedykolwiek nie zrealizować zamierzeń, to zapraszam Cię do przeczytania drugiej części tego posta.

Jaki jest sens ćwiczeń?

Maciej Krysiak Trener personalny

Czy można przeżyć życie nie ćwicząc? Czy można być zdrowym i żyć długo nie trenując ? Przecież o związku zdrowia, długości życia i treningu mówią wszyscy badacze długowieczności. Zatem jaka jest poprawna odpowiedź na te dwa pytania?

Dla ludzi trenujących odpowiedź jest jedna, nie ! Dla ludzi, którzy nie trenują, ale chcą uchodzić za osoby ze sportem związane, odpowiedź również będzie przecząca.  Jednakże, aby być szczerym ze sobą i ze światem, warto powiedzieć, że na oba pytania, możliwa jest odpowiedź twierdząca. Można przeżyć życie nie ćwicząc i można przy tym być zdrowym oraz długowiecznym. Nauka nie znalazła jeszcze jednoznacznych dowodów na to , że się nie da.

Doświadczenie  pokazało mi z małej odległości, że można nie ćwiczyć i długo cieszyć się dobrym zdrowiem. Zobaczyłem to oglądając z bliska, życie mojego społecznego dziadka. Piszę społecznego, bo nie był moim biologicznym dziadkiem, gdyby ktoś pytał. Mój dziadek Jurek przeżył 93 lata. Odkąd pamiętam pracował niedużo. Od zawsze, moja babcia narzekała, że Jerzy jest mało pomocny i najchętniej nie robiłby niczego. Pracował w czasach komunizmu, więc korporacyjnej  presji nie zaznał. Po powrocie do domu lubił się napić i zapalić, a z zainteresowań to miał ryby. A jak każdy wie, wędkowanie jest szczytem bezczynności. Chyba nawet oglądanie telewizji jest bardziej energochłonne.

Dziadek był szczupły i miał drobną budowę ciała. Odkąd pamiętam, jedynym wysiłkiem w jego życiu była trzy kilometrowa podróż rowerem nad staw i powrót po kilku godzinach. Jechał tempem powolnym, bardziej sunął niż pedałował. Życie toczyło się niespiesznie. Podróżował na swoim rowerze od kwietnia do października. Niemal codziennie. Spokojnym rytmem. Przez resztę roku siedział we własnym pokoju i czytał czasopisma wędkarskie. Naprawiał wędki i planował jak i gdzie będzie łowił w następnym sezonie. Gdy Jurek miał osiemdziesiąt siedem lat, biologiczne córki namówiły go, aby zaprzestał wędkowania. Jerzy sprzedał za bezcen swój rower. Rozdał wędki znajomym. A potem zaczął zasypiać.

Siedział przed telewizorem i tępo się w niego patrzył. Z każdym rokiem stawał się coraz bardziej otępiały. W jego ciele następowała powolna implozja. Jurek chudł  i zapadał się w sobie. Jeszcze parę lat wcześniej potrafił z nudów pójść dwa lub trzy razy dziennie do sklepu, zejść i wejść na drugie piętro. Teraz wychodził na dwór co kilka tygodni, bo schody zaczęły mu grozić. Niedługo potem zmarł. Umarł przez powolne usychanie. Nie ćwiczył. Żył długo, niemal w pełnym zdrowiu.

A teraz ponownie zadajmy pytania o trening, zdrowie i długowieczność. Jaki jest sens ćwiczeń ? Po co ćwiczyć,  jeśli bez ćwiczeń można pociągnąć całkiem długo? Wróć myślami do Jurka. Gdy przestał jeździć na ryby, zaczął usychać. Systematycznie obumierał. Dzień za dniem w letargu. Oczywiście sceptycy powiedzą, że tak jest z każdym starszym człowiekiem. Być może. Ale dopóki dziadek jeździł było naprawdę nieźle. Był w formie, jeśli porównać go do innych osiemdziesięciolatków. Gdy przestał, stał się taki sam jak pozostali. Powolny, słaby, zależny.

Oczywiście ta historia opowiedziana jest dla Ciebie, czytelniku. Możesz być nieaktywnym kanapowcem i żyć całkiem długo bez chorób. Możesz robić tak, jak większość ludzi w kulturach zachodu. Siedzieć i czekać. Na wieczorny odcinek swojego ulubionego serialu, na imprezkę w sobotni wieczór lub wakacje nad morzem mimo, że jest luty. Możesz czekać całe swoje życie. Tylko na co ?

Możesz jednak wstać. Ruszyć się choćby w minimalnym wymiarze. Jutro też. A później pojutrze. Każdego dnia trochę mocniej. Trochę więcej lub lepiej. Zrób to już dzisiaj. Teraz.  Nie próbuj analizować wyników badań, które jasno wskazują, że jak będziesz ćwiczył i trzymał dietę to ……..  Rób to, aby żyć lepiej, żyć pełniej, żyć sprawniej. Żeby mieć więcej mocy. Abyś mógł biegać, skakać, wspinać się i turlać. Trenuj po to, aby nic Cię nie ograniczało. Ćwicz, żeby być w pełni sobą a nie jakąś namiastką siebie.

Trener personalny i jego sześciopak

Maciej Krysiak Trener personalny

Jakiś czas temu przeczytałem wypowiedź pewnego Pana, który opowiadał jak szukał trenera dla siebie. Opowiadał, że chodził po siłowniach i kazał trenerom pokazywać się bez koszulki. Ten trener personalny, który miał najbardziej wyrzeźbiony brzuch został przez niego wybrany.

Jak myślisz sposób był dobry ? Czy trener powinien być ładny, wymuskany, wyrzeźbiony i opalony? Hmmmm….  Odnoszę wrażenie, że niekoniecznie. Z trenerem jest trochę jak z szewcem z przysłowia. Czasu na własny trening ma nie za dużo.

Czasami nawet powinno się unikać wspaniale zbudowanego trenera.  Wynika to stąd, że perfekcyjny wygląd nie bierze się znikąd. Najczęściej wymaga wielu wyrzeczeń. Na pewno jednak wymaga dużej koncentracji na sobie,  a przecież nie o to Ci chodzi aby Twój trener był przede wszystkim skoncentrowany na sobie. Ma być skupiony na Tobie.

Jakiś czas temu miałem okazję oglądać dwóch kulturystów młodego pokolenia, którzy robią naprawdę kolosalną karierę w swoim sporcie i pracują jako trenerzy osobiści. Byli słabymi trenerami. Sporo czasu podglądali samych siebie w lustrze podczas pracy z klientem, a jeden z nich cały czas wyżerał coś z plastikowego pudła. Technika ćwiczeń też nie była najlepsza-przecież jeśli się dodaje sterydy do treningu to i tak idzie do przodu-nieważne czy ćwiczy się dobrze czy tylko średnio.

Dlaczego popełniamy błąd polegający na wyborze trenera, który przede wszystkim charakteryzuje się dobrym wyglądem i wydaje nam się że podąża za tym dobry warsztat trenerski ?

Są przynajmniej trzy powody.

Pierwszy z nich polega na obecnej popkulturze, w której sensem istnienia jest SUKCES . Oczywiście najlepiej jeśli sukces jest totalny. Jeśli ktoś jest piękny, to na pewno jest też mądry. Jeśli jest mądry to jest też bogaty, szczęśliwy, wspaniałomyślny i ogólnie naj, naj i naj. Więc jeśli widzi się uśmiechniętego i muskularnego trenera, to łatwo ulec poczuciu, że właśnie ta osoba będzie „odmieniaczem naszego jestestwa”. Szczególnie jeśli osoba poszukująca trenera chce wyglądać lepiej, czyli jej samoakceptacja jest obniżona.

Drugi powód związany jest z ewolucją gatunku ludzkiego. Natura, w toku naszej ewolucji premiowała dobry wygląd jako oznakę zdrowia. Muskularny koń, to koń który dobrze biega. Piękny owoc dobrze smakuje. Naturalnie wybieramy to co już na pierwszy rzut oka jest ładne. Zapewne dlatego mamy tyle konkursów piękności i tak niewiele konkursów brzydoty. Ładny trener, to dobry trener, taka jest skrótowa logika.

Trzeci argument, który myląco przemawia za ładnym i muskularnym trenerem, to uproszczone myślenie: jeśli doprowadził siebie do takiego wyglądu, to mnie również ukształtuje na swój obraz i podobieństwo. Niestety takie umiejętności ma tylko biblijny Bóg. Byłoby cudownie, gdyby zależność była aż tak prosta i pozwalała przelać atrakcyjny wygląd z trenera na trenującego. Rzeczywistość jest bardziej bolesna. Trener personalny jest tylko tak skuteczny na ile pozwoli mu jego klient. Nie ma dróg na skróty. Nie można wypracować formy za kogoś.

Nie dajcie się zwieść ładnemu opakowaniu. Zdarza się oczywiście, że trener będzie miał perfekcyjny wygląd, będzie doskonały w układaniu diety, dobierze niesamowicie skuteczny trening do Ciebie. Ale to zdarza się bardzo rzadko. Jeśli znajdziesz trenera, który będzie miał chociaż dwie z tych trzech cech, to i tak będziesz szczęściarzem.

Znowu do Wojska

Maciej Krysiak Trener personalny

Jak wiecie kilka lat temu pracowałem z Klaudią. Naszym celem było zdanie egzaminu sprawnościowego na studia na Wydziale Wojskowo-Lekarskim UM w Łodzi. Klaudia zdała i zaczęła studia, możesz o tym przeczytać tutaj https://www.maciejkrysiak.pl/kobieta-w-wojsku-dalsze-losy-klaudii/.

14502125_1405013706193804_1376290731_nOczywiście historia lubi się powtarzać i w wakacje 2016 los zetknął mnie z Kasią.14518216_1405014229527085_55001353_n Zadzwoniła w czerwcu, gdy odpoczywałem z rodziną w Sopocie. Zostały nam niecałe 4 tygodnie pracy bo egzamin był w drugiej części lipca a zaległości Kasia miała ogromne. Nie było szans na dobre przygotowanie do każdej konkurencji. Egzamin składa się z trzech dyscyplin, biegu na 800 metrów, pompek z rękami opartymi o ławkę oraz z koperty, czyli biegu wahadłowego z nagłymi zmianami kierunku. Nie dalibyśmy rady pracować tak samo intensywnie w tych trzech dyscyplinach więc postawiliśmy na bieg i pompki. Plan był taki, że bieg miał być zaliczony lepiej niż na 5 bowiem zwalniałoby to z reszty dyscyplin. Dodatkowo Kaśka miała być nieźle przygotowana do zaliczenia pompek, gdyby początkowy plan zawiódł. Bieganie po kopercie niestety pozostawało loterią-zabrakło czasu na przygotowania. Trening polegał na 4-5 biegach w tygodniu oraz 3 sesjach siłowych. Dużo pompek, sztanga, tricepsy, brzuch i obręcz barkowa. Bieganie to sprinty oraz bieg ciągły na dystansie 8-10 kilometrów. Było ciężko. Dodatkowo pracowaliśmy nad wiarą w siebie. Motywację Kasia miała dużą,  ale wątpiła czy jej się uda, bo przecież zaczęła przygotowania na ostatnią chwilę. Dwa albo trzy razy krzyczałem na Nią i raz rzuciłem butelką wody w Kasię gdy byliśmy w parku, ale…zdała egzaminy 🙂 Później spędziła miesiąc na poligonie, dokumentując z humorem ten czas. Oczywiście zdjęcia otrzymał Jej ulubiony krzyczący trener-znaczy ja.14518820_1405011386194036_1755280530_n14459850_1405017686193406_1021020264_n

Cennik

Pojedyncze spotkanie z trenerem personalnym

95 zł
  • wejście do fitness klubu
  • trening z trenerem personalnym
  • omówienie bieżących celów klienta

Wartość pojedynczego spotkania z trenerem przy dwóch treningach w tygodniu

90 zł
  • wejście do fitness klubu
  • trening z trenerem personalnym
  • praca z celami klienta

Wartość pojedynczego spotkania z trenerem przy trzech treningach w tygodniu

80 zł
  • wejście do fitness klubu
  • trening z trenerem personalnym
  • praca z celami klienta i wskazówki żywieniowe

Rozpocznij trening

692 860 076